W stronę słońca

27. Nie daj życiu się!

Udało mu się. Realizuje swoje marzenia. Robi to, co kocha. I ludzie go uwielbiają. Każda nowa piosenka, podskoki na scenie, wyciągnięta w górę ręka, uśmiechy i słowa, są spontaniczne i szczere. Wszystko było w jego głowie od dawna. Skromność nie pozwalała zobaczyć się nawet w wyobraźni na tak ogromnej scenie, ale jest na niej teraz i to jest właściwe miejsce. Na kameralnych scenach był równie wiarygodny, równie przyjazny i uśmiechnięty. Spoglądał z szacunkiem, gdy mówiłam, że łączę pracę i studia z wychowaniem dzieci, których wszędzie pełno. Unosił brew i dziwił się, że tak można. Wszystko jest możliwe. Dzisiaj ja dziwię się, że można być sławnym, rozpoznawalnym, zabieganym do granic możliwości a znaleźć czas, by przykucnąć obok malucha potrzebującego pilnej operacji.  Albo pochylić się nad cudzym bólem. Albo pomóc dziecku, które widziało się raz w życiu. Wszystko jest możliwe. Najważniejsze, żeby mając dziś to, o czym kiedyś nie śmiało się marzyć, nie zapominać o tym, że całkiem niedawno jeździło się fiatem 126p. I to był  wówczas szczyt marzeń. Być człowiekiem. Zawsze. Pokonać swoje słabości. Nie dać życiu się.

27. Nie daj życiu się! Dowiedz się więcej »

26. Dziewczyna z tęczą w oczach

To nie podium. Dla nas wszyscy jesteście pierwsi. Najlepsi. Bliscy. Dwa lata idziemy drogą w nieznane. Trudna to wędrówka. Niepewność często podkłada nam nogę. A Wy pojawiacie się niespodziewanie. W najtrudniejszych momentach. I zdarzają się cuda, o których chce się głośno krzyczeć, chce się śpiewać i skakać z radości. A zawrzeć je muszę w kilku skromnych słowach. W mamusinych, nieporadnych bazgrołkach. Dziś opowiem o dziewczynie z tęczą w oczach. Tylko pamiętajcie: To nie podium. To drabina Jakubowa. Dziewczyna z tęczą w oczach Popatrzyłam na nią zdziwiona. Bo jak można mieć 15 lat i tyle wiedzieć o cierpieniu. Już wcześniej, gdy rozmawiałyśmy przez telefon, wiedziałam, że jest niezwykła. Pamiętała czasy, gdy Dominik był małym smykiem i dreptał za starszą siostrą po szkolnych korytarzach. Śliczny jak aniołek i taki grzeczniutki. Powiedziała, że to był niesamowity obrazek. Na mojej ścianie pamięci wisiał podobny. Z troską w każdym słowie mówiła: –  Czy jakakolwiek operacja jest możliwa? Czy leczy się to za granicą? Niestety. – Ale COŚ można zrobić? JAKOŚ można mu pomóc? – pytała pasjonatka fotografii i działaczka w klubie sportowym. Wymyśliła akcję charytatywną podczas Mistrzostw Powiatu Ostrzeszowskiego w Tenisie Stołowym. I przy pomocy przyjaciół dwukrotnie ją zorganizowała. W całym tym pozytywnym zamieszaniu nie to jednak jest dla nas najważniejsze. Dzięki niej oderwaliśmy się na moment od drobiazgów codzienności. Wyszliśmy z czterech ścian zmartwienia. Po raz pierwszy na żywo zobaczyliśmy rozgrywki. I zbuntowany młodzieniec również. Obrażony jeszcze wtedy na cały świat nie spodziewał się, że przyjdzie czas i on będzie grał. Z zapałem i sukcesami. Pokona ból i własne słabości. Mówiła, że ten sport wciąga. Miałaś rację, Tęczo nasza. Cudny ten wir, który pchnął go w górę. I dał nadzieję. Nie wszystko stracone.

26. Dziewczyna z tęczą w oczach Dowiedz się więcej »

W stronę słońca

Mogliśmy schować twarze w dłoniach. I tak zastygnąć. Ten, kto mierzy się w swoim życiu z nieuchronnością losu, z dobrem i złem jednocześnie, wie, o czym mówię. Mogliśmy pobudować barykady rezygnacji i bierności. Każdy swoją. Przeciw sobie samym i przeciw sobie nawzajem. Pretensji, żalu, łez jeszcze niewypłakanych było pod dostatkiem. Słów zduszonych i przekleństw przez zaciśnięte wargi sporo. Pytań bez odpowiedzi jeszcze więcej. Chwila nieuwagi i toniemy. To nie my. My naprawdę uważnie rozejrzeliśmy się dookoła. I zauważyliśmy je. Świetliste punkty na nieboskłonie. I takie same w ludzkich oczach. Iskry nadziei. Niezwykle subtelne. Od dziś to o nich będę opowiadać.

W stronę słońca Dowiedz się więcej »

pl_PL
Przewijanie do góry