FUNADCJA Dar nadziei

HLA B27

Poznaj historię Tego Bloga

Blog HLA-B27

    •   Back

8 grudnia 2016

Wracaliśmy z Poznania po ciężkim dniu w Szpitalu Wojskowym. Głodni, wyczerpani, przygnębieni. Kolejne badania nie wniosły nic nowego. A pobudka była o piątej, owsianka, kawa biegana i w drogę. Mama, wiadomo – kierowca na wiejskie drogi. Już się cieszyliśmy bo prawie dom było widać i jakoś tak humory nam się poprawiły, gdy zjechaliśmy z jedenastki do Ostrowa Wlkp. A tu niestety korek jak nigdy. Młody postanowił się zdrzemnąć....

8 grudnia 2016

Mieliśmy dwudziestoletni wóz o dużej wartości sentymentalnej. Dobry na krótkie dystanse, na jedenastkę – niekoniecznie. Bywało, że jechałam za tirem od Kalisza do Jarocina. Wiem – zdolna jestem. Przegrzewał się w korkach. Panowie powinni wiedzieć, o co chodzi. Ja miałam inne sprawy na głowie. Zakodowałam tylko tyle, że jak się przegrzeje, mam go wyłączyć na jakiś czas, aż temperatura spadnie. Wtedy po raz pierwszy nauczyliśmy się czytać z...

8 grudnia 2016

2009 rok. Najpierw Poznań. Klinika Okulistyki Dziecięcej. Cztery lata poszukiwań, skierowań, pobrań, rentgenów, rezonansów i tych wszystkich… Mój syn dzielny, cierpliwy i na szczęście z widocznymi żyłami. Zachwycały się nimi wszystkie laborantki, bo szło gładko, tylko mama bledła na widok synowskiej krwi. Wyniki były w normie a dziecko traciło wzrok w lewym oku. Widział coraz gorzej, czasami prawie wcale. Ciągle o coś się potykał, coś mu upadało. Lekarze...

8 grudnia 2016

Mało nas było na początku. Ja, dzielny mężczyzna, który przetrwał przy mnie najtrudniejsze chwile, najstarsza, silna i zawsze pomocna, średnia rezolutna, ale nieśmiała, najmłodsza śmieszka nieświadoma, i nasz bohater z hla b 27. Spora rodzinka. Myśleliśmy, że mamy większą, ale większa czmychnęła sprytnie, pochowała się po kątach a szkoda czasu, żeby tak pod łóżko włazić i nawoływać. |

8 grudnia 2016

Trudno było tak nagle zostawić wszystko, zabrać niewiele i iść. Nie zdążyliśmy jeszcze dobrze oswoić się z myślą, że to nie jest niedzielny spacer. Choroba jest nieuleczalna. Droga prowadzi w nieskończoność. Intuicja podpowiadała, że najgorsze, co możemy zrobić to usiąść i płakać. Po co wybierać najgorsze? Nie płakałam ani razu. Oczy szkliły się często. Łzy zatrzymywały się na rzęsach. Nie przymykałam powiek. Spłynęłyby.

pl_PL
Przewijanie do góry