FUNADCJA Dar nadziei
HLA B27
Poznaj historię Tego Bloga
Blog HLA-B27
- Back
Wracaliśmy z Poznania po ciężkim dniu w Szpitalu Wojskowym. Głodni, wyczerpani, przygnębieni. Kolejne badania nie wniosły nic nowego. A pobudka była o piątej, owsianka, kawa biegana i w drogę. Mama, wiadomo – kierowca na wiejskie drogi. Już się cieszyliśmy bo prawie dom było widać i jakoś tak humory nam się poprawiły, gdy zjechaliśmy z jedenastki do Ostrowa Wlkp. A tu niestety korek jak nigdy. Młody postanowił się zdrzemnąć....
Mieliśmy dwudziestoletni wóz o dużej wartości sentymentalnej. Dobry na krótkie dystanse, na jedenastkę – niekoniecznie. Bywało, że jechałam za tirem od Kalisza do Jarocina. Wiem – zdolna jestem. Przegrzewał się w korkach. Panowie powinni wiedzieć, o co chodzi. Ja miałam inne sprawy na głowie. Zakodowałam tylko tyle, że jak się przegrzeje, mam go wyłączyć na jakiś czas, aż temperatura spadnie. Wtedy po raz pierwszy nauczyliśmy się czytać z...
2009 rok. Najpierw Poznań. Klinika Okulistyki Dziecięcej. Cztery lata poszukiwań, skierowań, pobrań, rentgenów, rezonansów i tych wszystkich… Mój syn dzielny, cierpliwy i na szczęście z widocznymi żyłami. Zachwycały się nimi wszystkie laborantki, bo szło gładko, tylko mama bledła na widok synowskiej krwi. Wyniki były w normie a dziecko traciło wzrok w lewym oku. Widział coraz gorzej, czasami prawie wcale. Ciągle o coś się potykał, coś mu upadało. Lekarze...
Mało nas było na początku. Ja, dzielny mężczyzna, który przetrwał przy mnie najtrudniejsze chwile, najstarsza, silna i zawsze pomocna, średnia rezolutna, ale nieśmiała, najmłodsza śmieszka nieświadoma, i nasz bohater z hla b 27. Spora rodzinka. Myśleliśmy, że mamy większą, ale większa czmychnęła sprytnie, pochowała się po kątach a szkoda czasu, żeby tak pod łóżko włazić i nawoływać. |
Trudno było tak nagle zostawić wszystko, zabrać niewiele i iść. Nie zdążyliśmy jeszcze dobrze oswoić się z myślą, że to nie jest niedzielny spacer. Choroba jest nieuleczalna. Droga prowadzi w nieskończoność. Intuicja podpowiadała, że najgorsze, co możemy zrobić to usiąść i płakać. Po co wybierać najgorsze? Nie płakałam ani razu. Oczy szkliły się często. Łzy zatrzymywały się na rzęsach. Nie przymykałam powiek. Spłynęłyby.
