FUNADCJA Dar nadziei

HLA B27

Poznaj historię Tego Bloga

Blog HLA-B27

    •   Back

16 grudnia 2016

Mam kilka obrazów w pamięci, w których obserwuję wszystko z lotu ptaka. Oto jeden z nich: Autobus szkolny wysadza moje dziecko na przystanku i skręca w naszą ulicę. Słyszę znajomy dźwięk silnika. Zbliżam się do okna. Widzę z daleka jak idzie… Wolno stawia kroki. Nierówno, jakby ciągnął  lewą nogę. Balansuje, jakby czegoś chciał uniknąć. Jest już blisko domu. Ukryta za firanką wytężam wzrok. Na jego twarzy widzę BÓL....

16 grudnia 2016

Trudno być nauczycielem, łączyć ciepło i wyrozumiałość matki z surowością i konsekwencją ojca. Wiedzieć tak dużo, a przekazywać szczyptę. Być oczytanym, elokwentnym, a uczyć alfabetu. Czekać cierpliwie na moment przebłysku u ucznia, na zrozumienie. Cieszyć się sukcesami i martwić porażkami. Pomagać, wspierać, motywować. Nie zdusić nigdy pokory – u siebie. Miałam cudownych nauczycieli. Odnosili się z szacunkiem i taktem do naszych nieporadnych zmagań z ogromem wiedzy. Nie pamiętam,...

16 grudnia 2016

Tak…mam na myśli tego siłacza od złamanego nosa i pękniętej jedynki Dominika (post 12). Na dokładkę w szóstej klasie przyłożył mu z impetem w kolano. Cyniczny uśmiech jego ojca być może utwierdziłby mnie w przekonaniu, że TO NORMALNE, gdybyśmy mieli właśnie 1987 rok. – Za naszych czasów też dzieci się biły i przeżyliśmy – argumentował z zapałem. Prawie w to uwierzyłam, że jestem przewrażliwiona, że to tylko niegroźny...

16 grudnia 2016

Proszę sobie ją teraz wyobrazić. Delikatną, słodką i kruchą. Na torcie lub w celofanie z dużą kokardą. I proszę zapamiętać jedno: Nie jestem cukrową laleczką! Nie będę słodzić ani lukrować. Jestem tu po to, by mówić prawdę o chorobie. Kto chce gładkich słów, wdzięku i uroku, niech w tym momencie odpuści sobie dalszą lekturę, albowiem doświadczymy obopólnego znużenia. Będzie coraz trudniej, coraz bliżej ziemi, coraz prawdziwiej. Ten slogan,...

16 grudnia 2016

Poza wyprawami do Poznania, plastrami na prawe oko, by lewe zmusić do wysiłku i kilkoma innymi drobiazgami, życie toczyło się swoim torem. Właściwie powinnam napisać, że życie Dominika pędziło jak szalone. Przybiegał…tak, to ważne – przybiegał ze szkoły i zaraz po obiedzie zaczynał trening na swoim wymarzonym bmx-ie. To było przeżycie! Stałam na balkonie z dziewczynkami i podziwiałyśmy jego wyczyny. Wieczorami oglądał filmy z trickami, które następnego dnia...

pl_PL
Przewijanie do góry