Cierpki ten temat. Wprawia w zakłopotanie. Dowiadujesz się, że Twój bliski ma raka i co? Nie bardzo wiesz, jak zareagować? Zastanawiasz się, co powiedzieć? No to pół biedy, jeśli się zastanawiasz. Najgorzej gdy klepiesz co ci ślina na język przyniesie. Jestem tak blisko, a często nie bardzo wiem, co powiedzieć. Każdy dzień przynosi inny nastrój, inne skutki uboczne. Tak łatwo zrobić z siebie idiotę. A dokładać choremu do diagnozy idiotyczne słowa niby pocieszenia to jak kopać leżącego. Rak to rak. Innej diagnozy nie będzie. Im szybciej się z tym oswoisz tym lepiej. Jak nie masz nic mądrego do powiedzenia, zamknij dziób i zajmij się swoimi sprawami. Jak nie chcesz pomóc, to nie przeszkadzaj. Trudno mi wytłumaczyć jak to się stało, ale rak nigdy nie był w naszym życiu na pierwszym miejscu. Mamy mnóstwo planów i pomysłów na przyszłość. Sporo pogodnych, roześmianych chwil. Nie siedzimy i nie płaczemy. Mamy jeden cel – jak najszybciej z tego wyjść i żyć dalej. Żyć z całych sił. W naszym terminarzu na najbliższy rok rak jest tylko data kolejnej chemioterapii. Zaliczone – skreślone. Chcesz pocieszyć? Gdy pacjent jest dzieckiem – to tak, przede wszystkim trzeba pocieszać dzień i noc. Przytulać, kołysać. Ale jeśli jest dorosły i do tego jest mężczyzną – pocieszanie na siłę jest karykaturalne. Wysysa energię do walki. Wszelkie szlochy, histerie, przekleństwa pokazywały jak bardzo niektórzy czują się zagubieni z nie swoją diagnozą. Słowa: „nie poddawaj się” „bądź silny” są całkiem spoko, ale niekoniecznie wobec człowieka, który nawet przez sekundę się nie poddał. Rozumiem, że są ludzie, którzy z diagnozą „ katar” kładą się do łóżka i stawiają na nogi cały dom – tak, oni potrzebują takich właśnie życzeń. A więc Twój bliski jest poważnie chory… Zastanów się chwilę. Wycisz. Przede wszystkim wycisz. Zdaj sobie sprawę, do kogo mówisz. Jaki to człowiek? Jak znosi swoje życiowe sukcesy i jak radzi sobie z porażkami? Jakie miał plany na przyszłość? Weź proszę pod uwagę, że mówisz do kogoś, kto przepięknie odważa każde słowo. Kogoś , kto latami prowadził debaty z fascynującymi ludźmi z całego świata. Do człowieka elokwentnego o nieprzeciętnie bystrym umyśle. Człowieka, którego słuchają setki ludzi. Człowieka, który składa rymy na zawołanie przy parzeniu porannej kawy. A czasem musi słuchać pocieszeń na tak niskim poziomie, że na nim już rymów nawet nie da się znaleźć. No ale czujesz nieodpartą potrzebę by przerwać tę „niezręczną ciszę”. Dobra. Po pierwsze: po diagnozie RAK cisza nie jest niezręczna. Jest przyjemna i kojąca. Potrzebna. Delektujemy się nią. I wcale nie chodzi o brak dźwięków wokół nas. Wyobrażacie sobie 20 sms – ów dziennie z pytaniem: Hej, właśnie się dowiedziałem. Jak się czujesz? – od ludzi, których ostatni raz widziałeś gdzieś w okolicy swojej pierwszej komunii? Albo 20 telefonów od ludzi, których widziałeś wczoraj, ale od lat w niczym ci realnie nie pomogli? Po tygodniu przychodzi ochota, żeby wrzucić telefon. Chyba wszyscy znamy ten cytat: „Najgorzej to jest jak się ktoś przyczepi, mówisz takiemu a on nic, i wtedy zapada taka niezręczna cisza co nie?” Dodam, że dotyczył on najbliższych przyjaciół a zatem najpierw zamilcz. Może do Ciebie, przyjacielu są skierowane te niewypowiedziane głośno słowa? Po drugie: Im lepiej znasz człowieka, tym lepiej wiesz, co powiedzieć. To niebywałe uczucie patrzeć jak rozjaśnia się twarz najbliższej osoby, która toczy najważniejszą i najtrudniejszą bitwę – o własne życie. Wtedy wiem, że słowa były odpowiednio dobrane, że napisał je PRAWDZIWY PRZYJACIEL, który zna, rozumie, wspiera i zagrzewa do walki. Jest tuż obok nas, nawet gdy dzielą nas setki kilometrów. Mamy kilka takich swoich perełek i jesteśmy za nie ogromnie wdzięczni. Po trzecie: Jeśli masz to za sobą MÓW śmiało. Bez wahania. Na pewno Twoje słowa pomogą. I podniosą na duchu. Widziałam, potwierdzam – mają MOC. Po czwarte: Skoro nie masz najmniejszej ochoty POMÓC, to po co się w ogóle odzywasz? Aby zaspokoić swoją ciekawość? Słabe. Jest tyle ciekawszych tematów. Najpiękniejsze słowa to te, za którymi idą czyny. – Słuchaj, jestem z Tobą. Jakbyś czegoś potrzebował to dzwoń śmiało. – Jak chcesz ze mną pogadać, to dzwoń. Jak nie chcesz, to SZANUJĘ TO I ROZUMIEM. – Mów, co potrzeba. Pomogę. – Podwiozę jak będzie trzeba. – Będę się za Ciebie modlić. To słowo i konkretne działanie. Każde z tych zdań brzmi pięknie, prawdziwie, szczerze. Każde z tych zdań rozjaśnia twarz, rozjaśnia naszą skomplikowaną codzienność. Daje spokój i poczucie bezpieczeństwa a także pewność, ze WYGRAMY. I to naprawdę WYSTARCZY.