7. Dobrze, że jesteście

„W niesieniu pomocy osobie przeżywającej trudności nie ma żadnego patosu.
Pomoc osobie chorej, słabszej to naturalny odruch.
Tak reaguje każda normalna istota ludzka.
Stawką jest nasze człowieczeństwo”*.

Albo je po prostu w sobie masz albo nigdy nie będziesz miał.

Cała działalność charytatywna, którą  prowadziłam w ostatnich latach opierała się na tym założeniu.
Nie widziałam nic wielkiego w tym, że spędzam swój wolny czas pomagając osobom chorym.
To było, jest i zawsze będzie takie oczywiste.
Każdego dnia spotykałam ludzi, którzy myśleli i reagowali tak samo.
Zdarzało się mnóstwo małych i wielkich cudów.
I nie chodzi tylko o imprezy charytatywne robione z wielkim rozmachem.
Pamiętam zdanie, które wypowiedział człowiek angażujący się anonimowo w wiele dobroczynnych akcji.
Rozbawiło mnie równie bardzo jak wzruszyło:
– Chłopaki wyskakujcie z kasy bo trzeba ogarnąć paczkę na święta dla rodziny, w której są ciężko chore dzieci. Jak imprezujecie to nie liczycie stówek. A tu trzeba dzieciakom pomóc. No już! Po stówce każdy i gotowe.
Otworzyłam oczy i zostałam bez słowa.
Okazało się to prostsze niż mogłam się spodziewać.
Tak spontanicznie też można zrobić komuś piękną niespodziankę?
Wzruszyć do łez dzielną, samotną matkę walczącą każdego dnia z nieuleczalną chorobą?
Można?
No jasne! Wystarczy chcieć.

Wbrew pozorom ludzi potrzebujących pomocy w leczeniu ciężkich chorób nie ma wokół nas tak wielu.
A pomóc można na tysiące rozmaitych sposobów.
Odrobina serdeczności i dobra wola wystarczy.
Nieco wolnego czasu i zaangażowania.
Drobny gest rozjaśni twarz.
Nie robimy przecież nic wielkiego zawożąc chorego do szpitala,
pomagając mu w zakupie leków.
To nic szczególnego odwiedzić bliską osobę na onkologii,
przywieźć czyste ręczniki,
ulubioną gazetę,
pachnącą piżamę na zmianę,
zrobić drobne zakupy.
Czasem zdarza się stać w korkach w wielkim mieście dwie godziny w drodze do szpitala,
pomylić stacje metra i zabłądzić nawet
ale potem można obrócić wszystko w żart.
To takie oczywiste,
łatwe i wykonalne
ALE
ale jedna osoba tego nie uniesie.
Dlatego tak bardzo doceniam wszystkich, którzy w naszej codzienności z nieuleczalną chorobą okazali mnóstwo serdeczności i ciepła.
Pięknie brzmiały słowa:
– Gdybyście czegoś potrzebowali, dajcie znać.
Cudownie jest wiedzieć, że są ludzie, którym wystarczy jedno słowo, jeden sms. Zawsze są gotowi pomóc.
Cudownie jest wiedzieć, że daleko stąd też czuwają przyjaciele:
wyślą z daleka ulubioną książkę,
muzykę, którą się słuchało dawno temu a jakby wczoraj,
rozbawią dobrym żartem,
wspomnieniem.
Taka świadomość bardzo pomaga przetrwać szczególnie pierwszy etap choroby.
Ten łomot, po którym trzeba się szybko podnieść i z podniesioną głową stanąć do walki z każdym dniem w nowej rzeczywistości.
Cały czas pamiętając o tym, że my tylko jesteśmy OBOK osoby chorej.
My TYLKO pomagamy.

Dobrze, że jesteście.

*Christel Petitcollin

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

pl_PL
Przewijanie do góry